Przejdź do głównej zawartości

Diagnoza to nie przepustka do bezkrólewia.

Dlaczego dzieci z ADHD i autyzmem potrzebują granic bardziej niż inne

Coraz częściej słyszę od rodziców zdania, które brzmią bardzo podobnie:

On tak ma, bo ma ADHD.”

„Nie możemy od niego tego wymagać, bo jest w spektrum.”

„Nie chcę go dodatkowo stresować.”

I za każdym razem mam wrażenie, że w tym miejscu zaczyna się ogromne nieporozumienie.

Diagnoza nie jest zwolnieniem z zasad.

Diagnoza jest informacją, jak bardzo te zasady są potrzebne.

Na moich zajęciach pracuję z dziećmi z ADHD, z dziećmi w spektrum autyzmu, z dziećmi z różnymi trudnościami rozwojowymi. I bardzo często widzę pewien paradoks.

Rodzice opowiadają o dziecku, które:

„nie słucha”

„ciągle się buntuje”

„nie potrafi się skupić”

„wpada w ogromne emocje”

A potem to samo dziecko przychodzi na zajęcia i… potrafi funkcjonować w zasadach.

💪 Potrafi poczekać na swoją kolej.

💪 Potrafi wykonać polecenie.

💪 Potrafi pracować w skupieniu.

Nie dlatego, że nagle „przestaje mieć ADHD” albo „wychodzi ze spektrum”.

Tylko dlatego, że pojawia się coś, czego bardzo potrzebuje: ramy.

Dzieci potrzebują ram jak konstrukcja potrzebuje rusztowania

Układ nerwowy dziecka z ADHD czy w spektrum bardzo często ma trudność z:

⚡ kontrolą impulsów

⚡ przewidywaniem konsekwencji

⚡ regulacją emocji

⚡ utrzymaniem uwagi.

To oznacza, że to, co dla innych dzieci jest naturalną samokontrolą, dla nich bywa ogromnym wysiłkiem.

I właśnie dlatego zewnętrzna struktura jest tak ważna.

Granice, zasady, przewidywalność i konsekwencja działają jak rusztowanie dla rozwijającego się układu nerwowego.

To trochę tak, jakby dziecko dostawało z zewnątrz coś, czego jego mózg jeszcze nie potrafi zrobić sam.

Można powiedzieć wprost:

struktura jest dla wielu dzieci neuroatypowych protezą samokontroli.

Mit „biednego dziecka”, któremu wszystko wolno

Niestety coraz częściej obserwuję inny mechanizm.

Diagnoza zaczyna być traktowana jak tarcza ochronna przed jakimikolwiek wymaganiami.

Rodzic zaczyna myśleć:

„on ma trudniej”

„nie będę go dodatkowo obciążać”

„nie chcę kolejnej awantury”

„dla świętego spokoju odpuszczę”

I tak krok po kroku granice zaczynają znikać.

Problem polega na tym, że dziecko wcale na tym nie zyskuje.

Bo dziecko, któremu wszystko wolno, nie czuje ulgi.

Ono czuje chaos.

A chaos dla układu nerwowego dziecka jest bardzo trudny do zniesienia.

Brak ram powoduje:

🛟 większe napięcie

🛟 większą impulsywność

🛟 więcej wybuchów emocji

🛟 więcej agresji

🛟 większy lęk

Dziecko, które nie ma granic, czuje się zagubione.

Granice to nie kara. Granice to bezpieczeństwo.

Warto bardzo wyraźnie rozdzielić trzy rzeczy, które często są ze sobą mylone.

Granica to jasna informacja:

„tego nie robimy”.

Konsekwencja

to naturalny skutek działania.

Kara

to emocjonalny odwet dorosłego.


Dzieci nie potrzebują kar.

Ale bardzo potrzebują granic i konsekwencji.

Granica daje dziecku przewidywalność.

Konsekwencja uczy związku przyczynowo-skutkowego.

A to właśnie związek przyczynowo-skutkowy jest jedną z rzeczy, z którymi dzieci z ADHD mają największą trudność.

Jeśli dziecko:

👉 uderza

👉 niszczy

👉 przerywa

👉 przeklina

👉 nie respektuje zasad

a dorosły za każdym razem odpuszcza, bo „dziecko ma trudność” — dziecko dostaje bardzo jasny komunikat:

zasady nie istnieją.

Najtrudniejsze zadanie dla rodzica

Największym wyzwaniem nie jest dziecko.

Największym wyzwaniem jest konsekwencja dorosłego.

Bo granice działają tylko wtedy, kiedy są:

jasne

spokojne

powtarzalne

niezmienne.

📍 Nie mogą obowiązywać tylko wtedy, gdy rodzic ma siłę.

📍 Nie mogą znikać, gdy dziecko krzyczy.

📍 Nie mogą być negocjowane za każdym razem.

Dziecko bardzo szybko uczy się jednego:

czy dorosły naprawdę trzyma ramy, czy tylko o nich mówi.

Jeśli rodzic:

👉 ustępuje pod presją

👉 wycofuje zasady

👉 odpuszcza „dla świętego spokoju”

to dziecko nie uczy się regulacji.

Uczy się eskalacji.

Diagnoza to instrukcja obsługi, nie zwolnienie z wychowania

ADHD czy autyzm nie oznaczają, że dziecko nie potrzebuje zasad.

Oznaczają, że potrzebuje ich bardziej.

Potrzebuje:

💥 większej przewidywalności

💥 większej struktury

💥 większej konsekwencji

💥 spokojnych, ale stabilnych dorosłych

Bo to właśnie dzięki tym ramom dziecko może stopniowo uczyć się samoregulacji.

Bez tego zostaje tylko chaos.

Prawda, która bywa niewygodna

Jeżeli dziecko potrafi funkcjonować w zasadach:

🩵 na zajęciach

🩵 w terapii

🩵 u innych dorosłych

to znaczy, że jest to dla niego możliwe.

Pytanie, które warto sobie wtedy zadać, brzmi:

dlaczego tych zasad nie ma w domu?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ODWOŁANIE ZAJĘĆ

 🫧 Dlaczego czasem odwołuję zajęcia? Czasami pojawia się pytanie: „Dlaczego odwołane, skoro inni w tym czasie prowadzą zajęcia?” Odpowiedź jest bardzo prosta. To, że ktoś prowadzi zajęcia, nie oznacza, że warunki są dobre. Każdy instruktor pracuje według własnych standardów i na własną odpowiedzialność. W Ośmiorniczkach obowiązuje jedna zasada: jeśli warunki na basenie nie są odpowiednie – zajęcia są odwołane. Nie prowadzę zajęć „bo tak wypada”. Nie prowadzę zajęć „bo więcej zarobię" Nie prowadzę ich „bo już jesteśmy na basenie”. Nie prowadzę ich też dlatego, że „inni prowadzą”. Oczywiście to jest moja praca i opłaty za zajęcia są moim wynagrodzeniem.  Ale moja wypłata nigdy nie będzie ważniejsza niż zdrowie i komfort dzieci. Dlatego kieruję się bardzo prostą zasadą: ➡️ Jeżeli jako mama nie wpuściłabym swoich własnych dzieci do tej wody, to nie wpuszczę do niej również moich podopiecznych. Bo w Ośmiorniczkach nie chodzi o to, żeby zajęcia się „po prostu odbyły”. Chodzi o to, ...

FERIE ZIMOWE

 ❄️ Ferie zimowe a proces oswajania. Jak uniknąć regresu? 💦 Drodzy Rodzice Ośmiorniczek 🐙 Dzieci, które są w trakcie oswajania z wodą, budują coś bardzo kruchego – poczucie bezpieczeństwa, zaufanie i przewidywalność. Nawet 2–3 tygodnie przerwy mogą sprawić, że po powrocie pojawi się: ▪️ większa niepewność, ▪️ napięcie przy wejściu do wody, ▪️ cofnięcie się do wcześniejszych etapów (np. niechęć do zanurzania twarzy). To naturalne. I można temu zapobiec 🤍 ✅ Co możecie zrobić w czasie ferii? 1. Rozmawiajcie o basenie w pozytywnym kontekście Przypominajcie sukcesy: „Pamiętasz, jak robiłeś bąbelki?” „Jak pięknie leżałaś na plecach!” Budujemy w głowie dziecka obraz: woda = coś, co już potrafię. 2. Zabawy w wannie / pod prysznicem Nie chodzi o „trening”, tylko o swobodę: 💦 polewanie ramion kubeczkiem 💦 dmuchanie bąbelków 💦 zanurzanie ust, potem nosa 💦 liczenie do trzech z twarzą w wodzie Bez presji. Bez „musisz”. 3. Książki i bajki o wodzie Oswajanie może dziać się również „na such...

CZAS W PROCESIE OSWAJANIA Z WODĄ - FRAGMENT Z KSIĄŻKI - OD WANNY DO BASENU - MARTA STENCEL

  Szybka rezygnacja z zajęć na basenie bardzo rzadko wynika z jednej konkretnej sytuacji. Najczęściej jest efektem narastającego napięcia, rozczarowania i poczucia, że „to chyba nie działa”. Czasem decyzja zapada po kilku zajęciach, czasem po pierwszym trudniejszym momencie, a czasem jeszcze zanim dziecko zdąży realnie wejść w proces. W tle niemal zawsze pojawia się presja. Presja czasu, porównań i oczekiwań. Skąd bierze się szybka rezygnacja... Rodzice rezygnują, gdy: - dziecko płacze lub odmawia współpracy, - nie widać „postępów” w rozumieniu pływania, -   dziecko nie chce wchodzić do wody, - po kilku zajęciach nadal potrzebuje wsparcia, - ktoś z otoczenia mówi: „u nas to wyglądało inaczej”. W takich momentach łatwo pojawia się myśl, że zajęcia są źle dobrane, dziecko „nie jest gotowe” albo że coś zostało przeoczone. Rezygnacja bywa wtedy próbą ulgi — przerwania sytuacji, która generuje stres zarówno u dziecka, jak i u dorosłego. Co naprawdę oznacza trudny ...